20,6 C
Rzeszów
środa, 23 czerwca, 2021
+

    1,5 miliona za życie 30-letniej kobiety. Rzuć wszystko i ratuj Dianę!

    Polecamy

    Waldemar Ruszel
    Redaktor Waldemar Ruszel Szef do spraw kontaktów z organizacjami pozarządowymi Kurier Rzeszowski - portal, gazeta TVi
    - Reklama -

    Na portalu społecznościowym na stronie Centrum Medycznego MEDYK pojawił się post, który brzmiał:

    Ten post będzie smutny, ale i pełen nadziei. Diana to dziewczyna, którą jeszcze niedawno mogłaś/mogłeś spotkać w jednej z naszych placówek. Pracowała, pomagała, jako jedna z nas dbała, by Medyk był dla Ciebie jak najlepszą placówką medyczną. Dziś to Diana potrzebuje pomocy. Twojej, mojej, naszej. Zmaga się z okropną chorobą – chłoniakiem śródpiersia – nowotworem, który każdego dnia odbiera szansę na życie. Sprawa jest prosta i nie będziemy owijać w bawełnę: potrzebne są pieniądze, inaczej Diana umrze. Być może nie znasz Diany, ale jeśli kiedyś odwiedziłaś/eś jedną z naszych placówek, jest duże prawdopodobieństwo, że ona właśnie tam była: pomogła, obdarzyła uśmiechem. Diana, jak każdy z nas, miała plany i marzenia. Dziś chce tylko wyzdrowieć i żyć. Przyłącz się do zbiórki i spraw, by było to możliwe

    Błagam o pomoc! Za miesiąc skończę 30 lat, jeśli dożyję… Mam w sobie nowotwór. Śmiertelnie niebezpieczne paskudztwo. Chłoniaka śródpiersia, który zżera mnie od środka. Niestety, nic na niego nie działa. Do tej pory przyjęłam 11 cykli bardzo mocnej chemii i właśnie się dowiedziałam, że kolejna nie będzie mnie już leczyć, a jedynie utrzymywać przy życiu, żebym dotrwała do ostatniej deski ratunku, jaką jest terapia CAR-T.  Problem w tym, że nierefundowana. Moje życie wyceniono na 1,5 miliona złotych. Płatne na wczoraj… Nie zdążę – umieram.

    Guzy, które właśnie pojawiły się na krtani, rosną z każdym dniem. Czuję, jakby ktoś dusił mnie rękami. Nie mogę spać w nocy, nie mogę myśleć o niczym innym. Jestem przerażona, jak topielec walczący o oddech… Łapczywie próbuję się chwycić życia, ale ono zaczyna mi uciekać i nie jestem w stanie go już złapać własnymi siłami. 

    Moja walka z chorobą trwa od 1,5 roku, ale wiele osób dopiero z tej zbiórki dowie się, że chorowałam. Myślałam, że sobie sama z tym poradzę. Że to piekło, przez które przechodzę, ma gdzieś swój koniec. Że samotność, ta taka straszna trwoga, o której śpiewał Rysiek Riedel z zespołu Dżem, co ogarnia i przenika do szpiku kości, nie pójdzie na marne. Tak bardzo chciałam wierzyć, że miesiące, w których potrzebowałam dotyku bliskich mi osób, przytulenia, wypłakania się rękaw mamy, a zostawał mi jedynie głuchy krzyk rozpaczy w poduszkę, lub rozmowa przez video – po latach będą jedynie bolesnymi wspomnieniami.

    Dzisiaj okazuje się, że z powodu braku pieniędzy, może już nie być więcej wspomnień. Że historia Diany Krupniak skończy się na maju 2021 r., bo nie ma 1,5 miliona zł i nie dotrwa do nierefundowanego leczenia. Zwyczajnej dziewczyny z sąsiedztwa, która ostatnie miesiące swojego życia chowała pod peruką i malowała brwi, żeby nikt nie widział… Żeby nie martwić bliskich. Żeby nie patrzeć w lustro na strzępy człowieka, na kobietę, która straciła swoją kobiecość.

    Prawdopodobnie się nie znamy i jestem dla Ciebie zupełnie obcą osobą, ale muszę prosić Cię o pomoc i wpłatę.

    - REKLAMA -
    - Reklama -

    Więcej artykułów

    SERWIS POGODOWY 🌤

    - REKLAMA -

    Najnowsze artykuły

    - REKLAMA -