3,1 C
Rzeszów
poniedziałek, 17 stycznia, 2022
+

    Samorządowcy nie popierają weto budżetu UE. Czy są konsekwencje weto dla Rzeszowa?

    Polecamy

    Kinga Skowron
    Redaktor / Dziennikarz - Kurier Rzeszowski - portal, gazeta, TVi
    - Reklama -

    Pod listem do przewodniczącej KE podpisało się 275 przedstawicieli polskich i węgierskich samorządów. W razie utworzenia funduszu odbudowy bez Polski i Węgier chcieliby, aby środki przeznaczone dla państw trafiły tylko do samorządów. Utrata środków unijnych w przypadku Rzeszowa może oznaczać blokadę takich inwestycji, jak obwodnica południowa czy Wisłokostrada, gdzie zdecydowana większość środków finansowych pochodzi z UE.

    Ze względu na zapowiedziane przez Polskę i Węgry weto do projektu wieloletnich ram finansowych UE na lata 2021-2027 samorządy wyraziły swój przeciw, ponieważ wiąże się to z utratą środków przy planowaniu budżetów dla miast i gmin.

    Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski i burmistrz Budapesztu Gergely Karacsony wysłali list do przewodniczącej KE z krytycznym stanowiskiem na temat działań rządów Morawieckiego i Orbana. Zaapelowali, aby część środków unijnych, których ewentualnie Polska nie dostanie na skutek weta, Unia przekazała bezpośrednio do samorządów.

    Pod listem podpisało się 275 polskich i węgierskich samorządowców. W tym m.in. prezydenci Łodzi Lublina, Opola, Olsztyna, Poznania, Sopotu, Wrocławia, Białegostoku, Bielska-Białej, Bydgoszczy, Gdańska, Gdyni, Krakowa, Katowic.

    Na liście są także podkarpaccy samorządowcy: zastępca prezydenta Przemyśla Bogusław Świeży, burmistrz gminy i miasta Sieniawa Adam Woś, burmistrz Ustrzyk Dolnych Bartosz Romowicz oraz  burmistrz gminy i miasta Kańczuga Andrzej Żygadło. Pod listem widnieje także nazwisko Tadeusza Ferenca, prezydenta Rzeszowa, jednak ,według rzecznika prasowego prezydenta Ferenca, na listę zostali wpisani w ratuszu wszyscy prezydenci miast należących do tzw. Unii Metropolii Polskich, do której należy także Rzeszów.

    Dla Rzeszowa odcięcie od dopływu unijnych pieniędzy może oznaczać blokadę kilku kluczowych inwestycji m.in. obwodnica południowa miasta, która będzie przedłużeniem drogi prowadzącej od węzła na drodze ekspresowej S19 w miejscowości Kielanówka w kierunku wschodnim.

    Obwodnica ma kosztować ok. 450 mln zł. Miasto jednak nie chce wydawać na to pieniędzy tylko ze swojego budżetu. Zapis w Wieloletniej Prognozie Finansowej Rzeszowa jest tak sformułowany, że 280 mln zł z całej tej kwoty ma być pozyskane z zewnętrznych źródeł: funduszy unijnych albo z budżetu państwa.

    W ramach Krajowego Planu Odbudowy Polska może otrzymać około 23 mld euro na dotacje i około 34,2 mld euro na pożyczki. Projekt budowy obwodnicy południowej został już zgłoszony do KPO. Drugim zadaniem, które Rzeszów zgłosił do planu jest budowa Wisłokostrady wraz z przebudową mostu Załęskiego i rozbudową ul. Maczka (około 152 mln zł). 

    Teraz te inwestycje stoją pod znakiem zapytania. Jeśli polsko-węgierskie weto się utrzyma, żadne z tych krajów nie dostanie pieniędzy z funduszu odbudowy. KPO jest bowiem powiązany z unijnym budżetem.

    Do tej pory finansowe wsparcie UE umożliwiło realizację wielu ważnych projektów dla Rzeszowa – m.in.  budowy odcinka S19 czy ogromnego programu transportowego za ponad 330 mln zł, w ramach którego wymieniony został tabor autobusów MPK. Na oficjalnej stronie Urzędu Miasta Rzeszowa czytamy, że stolica Podkarpacia szczyci się „jednym z najwyższych w kraju współczynników pozyskanych środków unijnych”.

    - REKLAMA -
    - Reklama -

    Więcej artykułów

    - REKLAMA -

    Najnowsze artykuły

    - REKLAMA -