Rzeszowski adwokat o ustawie dyscyplinującej sędziów [WYWIAD]

adwokat, Przemysław Przybył
Fot. Materiały prasowe
- REKLAMA -

W sejmie, na ulicach i w mediach trwa zacięta dyskusja o nowym pomyśle partii rządzącej na dalszą reformę wymiaru sprawiedliwości. Chodzi o tzw. ustawę dyscyplinującą sędziów. W miniona środę (18 grudnia) w wielu miastach w Polsce odbyły się protesty pod hasłem “dziś sędziowie – juto Ty! O protestach, postawie posłów opozycji i o samej ustawie pisaliśmy TUTAJ. Aby dokładniej wyjaśnić o co chodzi opozycji na nasze pytania zgodził się odpowiedzieć rzeszowski adwokat Przemysław Przybył. Zapraszamy do zapoznania się z wywiadem.

 

Panie Mecenasie, o co chodzi w aktualnym sporze pomiędzy opozycją, a obozem rządzącym?

W sporze zawisłym pomiędzy opozycją, a obozem rządzącym chodzi o praworządność i miejsce Polski w kulturze prawnej Zachodu. Proponowane przez obóz PiS reformy są nie do przyjęcia z punktu widzenia zasady demokratycznego państwa prawnego. Mogą skończyć się koniecznością opuszczenia Unii Europejskiej przez Polskę. Wyjście z Unii Europejskiej będzie równoznaczne z wypchnięciem Polski z powrotem na Wschód – w strefę wpływów Rosji. Rosjanie drugi raz nas już ze swoich „objęć” nie wypuszczą.

 

Obóz rządzący wygrał drugie wybory z rzędu. Czemu nie może przeprowadzić proponowanej przez siebie reformy?

To fakt, w 2019 roku obóz Prawa i Sprawiedliwości ponownie uzyskał od naszego Narodu mandat do sprawowania władzy. Niemniej jednak, zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości nie dostrzegają, że sprawowanie pełni władzy ustawodawczej w Polsce wymaga uzyskania aż 2/3 miejsc w Sejmie RP. Taki wymóg stawia art. 235 ust. 4 polskiej Konstytucji.

Jeżeli obóz PiS dysponowałby większością 2/3 głosów w Sejmie RP, wówczas istotnie sprawowałby pełnię władzy ustawodawczej. Mógłby w swobodny sposób kształtować kwestie dotyczące sądownictwa czy Trybunału Konstytucyjnego. Ba, dysponując 2/3 głosów w Parlamencie, PiS mógłby nawet wprowadzić w Polsce monarchię i uczynić Jarosława Kaczyńskiego królem.

Niemniej jednak, PiS nie dysponuje większością 2/3 miejsc w Sejmie, a jedynie niewiele ponad połową. Oznacza to, że PiS otrzymał od suwerena mandat do sprawowania władzy ustawodawczej, ale w zakresie ograniczonym przez Konstytucję RP.

 

Zgodzi się Pan jednak przecież z tezą, że wymiar sprawiedliwości wymaga reformy. Dlaczego opozycja ją blokuje?

Tak, wymiar sprawiedliwości wymaga poważnej, głębokiej i przemyślanej reformy. Należy przede wszystkim zmienić procedury sądowe i zreorganizować pracę sądów. Drogą do sprawnego sądownictwa nie jest jednak odebranie sędziom niezawisłości.

 

Dlaczego broni Pan sędziów? Media publiczne pokazują ich przecież w nie najlepszym świetle.

W mediach powiązanych z obozem rządzącym od lat trwa atak na środowisko sędziowskie. Sędziowie są przedstawiani jako „kasta” stojąca ponad prawem. Na dowód tego, w mediach przytaczane są przykłady patologii w środowisku sędziowskim. Obywatele są zarzucani obrazami zdeprawowanych sędziów kradnących pendrive’y.

Niemniej jednak, nie możemy zapomnieć, że w Polsce sędziów jest około 10 tysięcy. To znaczna grupa społeczna. W każdej grupie znajdują się czarne owce. Patologie zdarzają się we wszystkich grupach zawodowych.

Podążając za tokiem rozumowania obozu rządzącego – jeśli wszyscy sędziowie są źli i skorumpowani, bo w środowisku zdarzają się zachowania patologiczne, to równie dobrze można stwierdzić, że wszyscy księża to pedofile, bo w Kościele zdarzają się przypadki poważnych nadużyć seksualnych. To absurd!

 

Wracając do meritum. Co dokładnie jest niezgodne z prawem w projekcie ustawy dyscyplinującej sędziów?

Ustawa narusza przede wszystkim Art.  45. ust. 1 w zw. z art. 178 ust. 1 Konstytucji RP. W myśl tych norm prawnych każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd podlegający tylko Konstytucji i ustawom.

Przyjęcie ustawy w jej aktualnym brzmieniu doprowadzi do sytuacji, w której nie będzie można już mówić o niezależności, bezstronności i niezawisłości sądu. W konsekwencji 38 milionów Polaków utraci prawo do sprawiedliwego procesu sądowego. W starciu z aparatem państwa obywatele będą na straconej pozycji. Sędziowie, w obawie przed odpowiedzialnością dyscyplinarną, nie będą bowiem w stanie rozpatrzyć sprawy niezgodnie z interesem rządzącej partii.

 

Które konkretne przepisy projektu ustawy są niezgodne z Konstytucją?

Wyczerpującą, stricte prawniczą, opinię na ten temat wydał Sąd Najwyższy. Opinia dostępna jest na jego stronie internetowej. W pełni podzielam zawarte w niej obawy, co do konstytucyjności unormowań forsowanych przez obóz rządzący.

Jako, że język prawniczy zawarty w wyżej wskazanej opinii może być dość niezrozumiały dla większości obywateli, postaram się pokrótce streścić obawy wyrażane w sprawie przez środowisko prawnicze.

Przede wszystkim w projekcie zawarto nowe zasady odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. W pierwszej kolejności uznano za przewinienie dyscyplinarne sytuację, w której sędzia odmówi zastosowania przepisu ustawy, jeżeli o jej niezgodności z Konstytucją lub umową międzynarodową nie stwierdził Trybunał Konstytucyjny.

 

W tym miejscu Panu przerwę. Czyż prawo stanowione przez Sejm nie jest ważniejsze od umów międzynarodowych, czy prawa unijnego?

 Po części ma Pan rację. Najwyższym prawem w Polsce jest Konstytucja RP – ustanowiona z woli Narodu przez Parlament.

Niemniej jednak, Konstytucja ustanawia pewną hierarchię aktów prawnych obowiązujących na terenie Polski. Może być to zaskakujące, ale drugim najważniejszym prawem po Konstytucji nie są wcale ustawy.

Są nim umowy międzynarodowe ratyfikowane po uprzedniej zgodzie Parlamentu wyrażonej w ustawie. To wynika wprost z art. 91 ust. 2 Konstytucji.

Ustawy stanowione przez Parlament są dopiero trzecie w hierarchii. Oznacza to, że w razie sprzeczności przepisów ustawy z prawem międzynarodowym, pierwszeństwo ma prawo międzynarodowe.

W praktyce oznacza to, że w sytuacji, w której prawo ustanowione przez polski Sejm byłoby niezgodne np. z prawem unijnym, sędziowie powinni odmówić stosowania takiej ustawy i zamiast tego zastosować przepisy prawa unijnego.

Tak wygląda sytuacja prawna w całej Unii Europejskiej. Ustawa dyscyplinująca sędziów, wprost przeczy tym unormowaniom, nakładając na sędziów odpowiedzialność dyscyplinarną za bezpośrednie stosowanie prawa unijnego zamiast niezgodnych z prawem europejskim ustaw uchwalonych przez Sejm.

 

Trochę to skomplikowane.

Zgadzam się. Jest to jednak podstawowa wiedza nauczana na prawie konstytucyjnym w trakcie pierwszego roku studiów prawniczych. Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego prawnicy z obozu rządzącego, w tym posiadający doktorat Jarosław Kaczyński tego nie zauważają.

 

A jak wygląda sytuacja w przypadku pozostałych punktów proponowanej przez obóz rządzący reformy?

W projekcie ustawy dodano także nowe formy przewinień dyscyplinarnych polegające na m. in. na działaniu kwestionującym istnienie stosunku służbowego innego sędziego lub działaniu o charakterze politycznym. Zawarcie w projekcie powyższych unormowań, godzi w fundamentalne zasady polskiego porządku prawnego i zmierza do uniemożliwienia korzystania ze swobody wypowiedzi przez sędziów.

 

Sędziowie powinni być przecież apolityczni. To chyba dobrze, że nie będą mogli podejmować działań o charakterze politycznym?

 W tym miejscu rozprawię się z kolejnym mitem forsowanym przez obóz rządzący. Sędziowie protestujący przeciwko zmianom postulowanym w projekcie ustawy dyscyplinującej nie podejmują działań politycznych. Oni nie popierają przecież żadnej konkretnej partii. Nie protestują też przeciwko PiS czy którejkolwiek partii z obozu Zjednoczonej Prawicy. Sędziowie protestują przeciwko łamaniu prawa przez władzę. Kto ma protestować przeciwko łamaniu Konstytucji jeśli nie prawnicy?

 

Już powoli kończąc rozmowę – jak oceni Pan zachowanie posłów opozycji, którzy nie stawili się na głosowaniu w/s odrzucenia projektu ustawy dyscyplinującej sędziów?

Ubolewam, że takie zdarzenie miało miejsce. Jest to tym bardziej bolesne, że wśród nieobecnych posłów znaleźli się także przedstawiciele Podkarpacia. Wobec posłów zostały już wyciągnięte konsekwencje dyscyplinarne. Taka sytuacja nie może powtórzyć się w przyszłości.

Dziękuję za rozmowę.

 

Przemysław Przybył, rzeszowski adwokat. Absolwent Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego oraz aplikacji adwokackiej przy Okręgowej Radzie Adwokackiej we Wrocławiu. Specjalista z zakresu prawa karnego i gospodarczego.

- REKLAMA -