“W bałkańskim kociołku” Bożenna Iliev (Skarlet Albert) RECENJA

- REKLAMA -

“W Bałkańskim kociołku” to książka głównie podróżnicza, choć i bardzo osobista, bo oparta na własnych przeżyciach, miejscach i rzeczach, które autorka widziała i słyszała na własne oczy.
Co w niej znajdziemy? Bałkańskie legendy – mnie najbardziej urzekła ta o mnichu i mniszce. Bałkany to nie tylko Bułgaria, ale Macedonia i Serbia, a też wiele wpływów greckich – nie brak tu pochodzącego z terenów Bułgarii Spartakusa, czy Dionizosa, któremu składana jest przysięga winiarzy. Piękno bułgarskiej przyrody korci, by wybrać się kiedyś w dłuuugą podróż, zwiedzając góry, niezliczoną ilość jaskiń, i miejsc odkryć archeologicznych. Tak na prawdę nie miałam pojęcia, że rejony Bałkanów są tak bogate w atrakcje turystyczne, moja wiedza na temat tego rejonu kończyła się na konfliktach zbrojnych. Wybierając się do Bułgarii nie zapomnijcie o tym, iż tam “w prawo” znaczy “prosto”, a na tak i nie kiwa się głową odwrotnie niż u nas 😉 To, co poza pięknem przyrody najbardziej zapadło mi w pamięć w opowieści o Bułgarii, to różnorodność, wymieszana w “bałkańskim kociołku”: muzułmanie i katolicy żyjący obok siebie, Turcy, Bułgarzy, Serbowie, Macedończycy i Grecy, ciągle popadający w spory, a jednak nie mogący bez siebie wzajemnie żyć. Da się? Da się! Patrząc z perspektywy Polski, która próbuje stać się krajem homogenicznym, kulturowo, narodowo i religijnie, Bałkany w tym kontekście powinny być dla nas przykładem.
W książce poza legendami nie brak również nawiązań historycznych, pojawia się moja, ulubiona już, rumuńska królowa Maria Edinburgh, jak i walczący z Turkami polski król Władysław Warneńczyk. Postaci i wydarzeń historycznych jest tu tyle, że nie sposób zapamiętać, czytając książkę raz, co jednocześnie mówi o tym, jak bardzo bogata jest bałkańska historia. W Bulgarii, podobnie jak w ciągu ostatnich lat w Polsce, są miejsca, z których biedni mogą zabierać jedzenie pozostawione przez innych. W tym miejscu chciałabym Wam zwrócić uwagę – jeśli macie pożywienie którego wiecie, że nie dacie rady zjeść, a w Waszym mieście istnieje Jadłodzielnia – zostawcie je tam, są inni, potrzebujący, którzy chętnie skorzystają z Waszego daru.
Czy Wam Bałkany kojarzą się z tańcem? Mi do tej pory nie. A jednak choro, tak popularne w Grecji, wcale nie mniej znane i nie mniej tańczone jest w krajach bałkańskich, wszędzie, przy każdej okazji i przez wszystkich.
W Bulgarii, w mieście Widin, element swojej historii ma też Wład Drakula. Kolejna, z wielu ciekawostek, która tym razem wpisuje się w gotyckie klimaty i fascynację wampiryzmem. Kolejną interesującą postacią jest Jasnowidzka Wanga, podobno jedna z najbardziej znanych przewidywaczek przyszłości, której przepowiednie były trafne. Szkoda, że nie było takiej książki jakieś 18 lat temu, pewnie od tego rozdziału nie mogłabym się oderwać 😉
“W bałkańskim kociołku” nie może też zabraknąć jedzenia. Dużo miejsca w książce zostało poświęcone tradycyjnym potrawom, codziennym, świątecznym, kawie dostępnej wszędzie, na każdym rogu (po wycieczce do Lwowa, tego właśnie zaczęło mi brakować na ulicach polskich miast), a jednak bałkańsko różnej od polskiej. Jeśli lubicie gotować, książka pełna jest przepisów do wykorzystania w Waszej kuchni. Ja niestety nie umiem, więc…
Za zakończenie znajdziecie kilka bułgarskich żartów i playlistę autorki.
Nie mogę oczywiście pominąć przepięknej okładki książki, no i w końcu wiem, że nie tylko ja nosiłam paprykę na szyi 😉 Więcej urokliwych zdjęć znajdziecie wewnątrz lektury.

Jedynym minusem jest polecenie przez autorkę delfinarium. Pomimo, iż miejsce to może być interesujące, zwierzęta powinny żyć na wolności, niewola, choćby najpiękniejsza, jest dla nich krzywdą.

W kociołku mieszają się ludzie i tradycje, religie i niełatwa historia. Bułgaria, tak mało u nas znana, a tak pełna niepowtarzalnych miejsc i legend, a także, a może przede wszystkim (?), romantyzmu.

Zanim odwiedzicie ten kraj, bo wierzę, że jednak odwiedzicie, przeczytajcie książkę “W bałkańskim kociołku”, książkę napisaną z miłości do męża i kraju jego pochodzenia, kraju, w którym krzyżuje się Europa, zachodnia Azja, a nawet Afryka. Życzę sobie i Wam, byście mogli i mogły równie mocno jak autorka, pokochać drugiego człowieka, i chcieć poznać miejsca, z których się on czy ona wywodzi. Pani Bożenno, dziękuję za wspaniałą podróż z książką i mapą w dłoni. Mam nadzieję, iż kiedyś sama zwiedzę Bułgarię, i nie tylko.

- REKLAMA -