“Ręce ojca” Aleksandra Julia Kotela (RECENZJA)

- REKLAMA -

Ręce ojca, jedyny szczegół wiążący młodą Julię z człowiekiem, którego w jej życiu nigdy nie było. Wspomnienie? Wyobraźnia? Ojciec, postać wręcz mityczna, nieobecny, nieznany, mieszkający w innym kraju, który porzucił rodzinę zaraz po urodzeniu córki. Jego śmierć, spadek, przeprowadzka, poszukiwanie prawdy o tym kim, i jaki był. Miłość do starszego mężczyzny. Romans, kryminał i powieść drogi w jednym.

Aleksandra Julia Kotela w swojej powieści poszukuje odpowiedzi na pytanie, co decyduje o naszym życiu, otoczenie, wychowanie, geny, czy może wszystko po trochu? Czy mamy wpływ na to, jacy jesteśmy, jacy będziemy? Czy nasze życie zaprogramowane jest za pomocą kodu genetycznego? Choć książkę czytać zaczęłam z entuzjazmem, zakończyłam ją mocno psychicznie zmęczona. Język, którym posługuje się autorka jest językiem literatury, literatury z wyższej półki, w samej treści nie brak również odniesień do największych pisarzy świata. Obcowanie z taką formą pisarstwa było dla mnie rzeczywistą przyjemnością. Świetnie wykreowane postaci dodają książce niezwykłego uroku, trudno ostatnimi czasy o tak dobre portrety psychologiczne. Sama zagadka kryminalna jest na tyle nieprzewidywalna, że sama nigdy nie wpadłabym na jej rozwikłanie pomimo pojawiających się drobnych wskazówek. Akcja nie toczy się zbyt szybko, co potęguje napięcie i chęć poznania tajemnicy. Choć właśnie ona, tajemnica, przytłoczyła mnie najbardziej. Goniąc wraz z bohaterką za czymś, gdy to dostajemy, zaczynamy zastanawiać się, podobnie jak Julia, czy aby na pewno właśnie to chcieliśmy wiedzieć i znać. Wartym uwagi wątkiem wplecionym w treść jest psychopatia, to, jak psychopata odbierany jest przez otoczenie, a jak przez najbliższe mu osoby, znające jego największe tajemnice, to, co kieruje nim, gdy morduje kolejne osoby. Autorka zapewne musiała dobrze zgłębić temat zanim poruszyła tą kontrowersyjną kwestię w swojej powieści.

Czy polecam? Osobom lubiącym lekkie romanse, proste kryminały bez analiz psychologicznych, czy ogółem literaturę do poduszki, albo do obiadu, no nie, nie koniecznie. Dla ludzi zafascynowanych psychopatią (są tacy), fanów i fanek dobrego języka literackiego, portretów psychologicznych przeważających nad akcją, i osób, którym nie straszny kac książkowy, jak najbardziej. Jest to dobra, choć niełatwa lektura.

 

Więcej recenzji na blogu:

Nietoperzczytaioglada.blogspot.com

- REKLAMA -